Kiedy próby poczęcia dziecka podejmowane przez zdrową parę się nie udają, a kolejna ciąża naturalna lub będąca wynikiem procedury in vitro kończy się poronieniem, na szczyt listy podejrzanych o powodowanie tych niepowodzeń trafia coraz częściej układ odpornościowy.

Nasilająca się częstość występowania zaburzeń immunologicznych to nie tylko częściej notowane choroby autoimmunologiczne, alergie czy nietolerancje, ale również kłopoty z poczęciem dziecka. I nie są to wcale rzadkie przypadki, ponieważ szacuje się, że problemy prokreacyjne spowodowane przez nieprawidłowo działający układ odpornościowy kobiety lub mężczyzny dotykają przeciętnie co dziesiątą parę starającą się o potomka.

Niepłodność immunologiczna – problem obu płci

Za niepłodnością immunologiczną stoją przeciwciała wytwarzane przez układ odpornościowy przeciwko komórkom, które biorą udział w zapłodnieniu. Przeciwciała te mogą być wytwarzane przez organizm kobiecy lub męski.

Niepłodność immunologiczna może być wynikiem nieswoistej, zapalnej odpowiedzi układu immunologicznego – skutkiem działania komórek odpornościowych NK, tak zwanych Natural Killer, które są częścią wrodzonego układu immunologicznego i pozostają aktywne od momentu narodzin. Istnieje też niepłodność immunologiczna nabyta, kiedy komórki układu odpornościowego “nauczyły się” rozpoznawać wrogie dla nich antygeny zlokalizowane na składnikach nasienia partnera i zachowały pamięć o „wrogu”. Ze statystyk wynika, że 9 na 10 przypadków niepłodności immunologicznej notowanej u kobiet wynika ze specyficznej autoagresji – w tej sytuacji układ odpornościowy kandydatki na mamę produkuje przeciwciała skierowane przeciw własnym komórkom jajowym. Pozostałe 10% przypadków odnosi się do sytuacji, w której komórki odpornościowe kobiety traktują plemniki jako ciała obce i zwalczają je.

U mężczyzn z kolei ich własny układ odpornościowy może uszkadzać plemniki lub inne składniki nasienia. Powstałe defekty są tak poważne, że uniemożliwiają zapłodnienie.Bywa również i tak, że dojdzie do zapłodnienia a nawet zagnieżdżenia się embrionu w jamie macicy, a ponieważ zarodek w połowie ma geny ojca, na bazie których powstają antygeny ojcowskie, układ odpornościowy kobiety, który już wcześniej „nauczył się” rozpoznawać te antygeny jako wrogie, kieruje przeciw nim atak. Uniemożliwia to dalszy rozwój zarodka; skutkiem tego będzie poronienie. W prawidłowo przebiegającej ciąży nie dojdzie do opisanej sytuacji, ponieważ istnieją naturalne mechanizmy, które blokują reakcje odrzucenia zarodka przez organizm kobiety.

Powtarzające się utraty ciąży przed 23 tygodniem, tzw. poronienia nawykowe bez znanego powodu, powinny kierować podejrzenie ku nieprawidłowym rekreacjom układu odpornościowego w procesach związanych z prokreacją.

Precyzyjna diagnoza – klucz do skutecznego leczenia

Wobec różnorodnych i złożonych przyczyn niepłodności warunkowanej wrogim nastawieniem komórek odpornościowych do komórek jajowych, plemników czy innych składników męskiego nasienia, skuteczne leczenie podejmowane może być dopiero po trafnym rozpoznaniu mechanizmu immunologicznego odpowiedzialnego za niepowodzenie prokreacyjne.

Lekarze dysponują tutaj wieloma sprawdzonymi badaniami laboratoryjnymi – najczęściej stosowany jest test Simsa-Huhnera na wrogość śluzu, zwany też testem po stosunku lub testem postkoitalnym.

W obszarze diagnostyki dzieje się też wiele nowego. Jednym z najnowszych wynalazków jest biochip białkowy, dzięki któremu można szybko identyfikować przeciwciała przeciwko plemnikom. Jak wykazano w badaniu amerykańsko-chińskiego zespołu naukowego, test ten daje wyniki zgodne z tymi, które otrzymuje się, stosując metodę ELISA, a jest dużo prostszy w użytkowaniu. Prawidłowe rozpoznanie problemu powodującego niepłodność immunologiczną otwiera drogę do efektywnego leczenia. Terapia – w zależności od przyczyny – może być prowadzona w kierunku immunostymulacji lub immunomodulacji.

I na koniec ciekawostka: naukowo wykazano, że ryzyko niepłodności immunologicznej mogą podnosić czynniki środowiskowe: stres, zanieczyszczenia, hormony, a nawet mikrobiom mężczyzny lub kobiety – ponieważ wpływają one na prezentację antygenów na komórkach rozrodczych. Z tego powodu dążenie do życia w czystym, sprzyjającym zdrowiu środowisku nie powinno być postrzegane jako maniera, ale jak rozsądne podejście do troski o potencjał prokreacyjny.